<< powrót  do poezji

 


***

wzwodem i zawodem
olewam światopogląd
marszcząc kurtynę
bordową jak piekło
co sunie po rurze
tylko jedną linią

i nie chce mi się słuchać
bełkotu słodkich laleczek
pastorskich pastorałek o dobru wspólnoty

zbiera mi się na wymioty systemowe
w systemie zjedzone
do komercji ja się nie łapię
z łapami pod stół i cicho siedzę

 

 

 

 

 

2010-02-23