<< powrót  do poezji

 

W modlitwie wata cukrowa

 

usłyszałem dzwonki kościelne

ciągnęły mnie za uszy

ktoś krzyknął Tomasz

i powrócił do pokuty

 

na stole papieros

cytryna w herbacie

kawałek kraciastej koszuli

i woda w garnku na parze

 

cicho bełtane modlitwy

o pokój na świecie

i konwój pokojowy

co grzebieniem zgarnia resztki

 

cicho teraz i bez stukania

o podłogę kolana

fala za falą, rak za rakiem

po krochmalonym płótnie

 

kręcą się głowy, pewnie ulecą

kroi się haftem litania

słowik już klaszcze, książeczka się kłania

nie ma, powtarzał nie ma zmiłowania.

 

2008-03-17