<< powrót  do poezji

 

 

Tak kawuję z pisaniowości

 

Wydaje mi się, że nawet kawa zgęstniała

Czarna śmierci rozpusto, co w oczach

Moich złota kolor przyjmujesz

Dławisz mi język i gardło zabierasz

 

Gorzka rozkoszy, z każdym łykiem

Oddaję się tobie, zatracam się

W chropowatości i cierpkości

Myję język tobą i gaszę pragnienie sytości

 

Szczypta szczypt łaknienia

Zawraca mi podniebienie

I unosi serce krwawieniem

Zabijasz mnie rozkoszy.

 

2007-12-01

 

wiersz dedykuję Wiesławowi Matysikowi, mojemu przyjacielowi od serca i kawy.