<< powrót  do poezji

 

Przystanek autobusowy

 

Potakiwałem z ekscytacji i zadowolenia

Wzruszająca poza sprowadzona do duszenia

Ludzkiego ciała, ciała pełnego rozbestwienia.

 

Rozporek odpięto na przystanku w cieniu lamp

I przechodniów, pan w czarnych zepsutych butach

I spodniach nie na kant, a pani to czerwony kapelusz

I sukienka w kratę.

 

Koszula daremnie nie doprana

wychodziła ze spodni

Zarost paskudnie golony

Włosy niedocięte.

 

Ona miała Kozaki

 

Fioletowy pan zrobił im zdjęcie i uciął fragment głowy

Przerażający fakt niedbalstwa, spoczął na ostatniej stronie

Podrzędnej gazetowej szmaty.