<< powrót  do poezji

 


Orzecz


Z jakimż nastawieniem
Obserwowałem wyludnienie,
Zmianę kości, wtapianie cukru

Tak, potakiwałem,
Pełen parszywych myśli
Myśli nad wyraz złośliwych
Ugiętych w krąg, rozpełzłych
Łaziły po spodniach, po koszuli

Wybrzuszenie podszyte strachem
Kolorowe piętno darło się
Szamotało i kradło

W okrutnej przestrzeni
Stały w rzędzie słoiki
Szamotała się herbata
Soki się lały,
Ciekawe daremne śliwki

Ktoś mnie rzucił orzechem
Upadłem na powierzchnie
Drewnianą podłogę
Słuchałem podłogi, desek

Kaszel odegnał urojenia
Podtrzymał bliskość drewna
Widziałem książkę, czytała się sama
Widziałem życzliwe gardełka
Pana i pani

Pan kreował godną postawę
Patrzyłem na postawę
Pani zabiła dzieci i poszła spać
Obok mnie leżał orzech