|
O panu, który w piżamie tańczył balet Jak poduszone ziemniaki Wyglądał ten pan z okna Łamał kąt nachylenia I drapał się po piżamie Na schodach miał gazety Z kolorowymi perłami Nosił bukiety kwiatów Z czerwonymi kokardami Złapał kiedyś powietrze w płuca Ale je szybko wypuścił Nie czuł się z nim dobrze Wolał dym z komina Jadał kraby i karaluchy Sypiał w błękitnej pościeli Brał lekcje baletu I nie potrafił tańczyć
|
|