Miłość
Bo tak to jest, kiedy drzwi Do kamienicy pozostają otwarte. Nie wiadomo dokładnie dlaczego Rosnące w nich korzenie Dławią całe wnętrza.
Bo tak to jest, kiedy stara matka odchodzi Bo widzi popękane doniczki zamiast potomstwa. Posprząta, zamiecie, poukłada na półkach I zamknie za sobą okiennice.
Bo tak to jest, kiedy ojciec w białym podkoszulku Kłóci się o skrawek miejsca na trawniku. Burzy ścianę w garażu i zapala papierosa, Czekając na ostatni kanister benzyny.
Bo tak to jest, kiedy dziecko bez taty i mamy Wchodzi pod samochód zupełnie nie wtedy, Gdy powinno i śmieje się bo przecież rączki Same odrosną.
Stara piwnica, pod starą kamienicą Plącze się w myślach starej matki, Starego ojca i dziecka bez rączek
|
|