<< powrót  do poezji

 

 

 

Miłość

 

Bo tak to jest, kiedy drzwi

Do kamienicy pozostają otwarte.

Nie wiadomo dokładnie dlaczego

Rosnące w nich korzenie

Dławią całe wnętrza.

 

Bo tak to jest, kiedy stara matka odchodzi

Bo widzi popękane doniczki zamiast potomstwa.

Posprząta, zamiecie, poukłada na półkach

I zamknie za sobą okiennice.

 

Bo tak to jest, kiedy ojciec w białym podkoszulku

Kłóci się o skrawek miejsca na trawniku.

Burzy ścianę w garażu i zapala papierosa,

Czekając na ostatni kanister benzyny.

 

Bo tak to jest, kiedy dziecko bez taty i mamy

Wchodzi pod samochód zupełnie nie wtedy,

Gdy powinno i śmieje się bo przecież rączki

Same odrosną.

 

Stara piwnica, pod starą kamienicą

Plącze się w myślach starej matki,

Starego ojca i dziecka bez rączek