<< powrót  do poezji

 

Mechaniczna klatka

 

A nad polami unosił się prężny mechanizm

Lawirował po ciemnych ścianach katafalku

Migotały skrawki żelaza i chmur grawitacji

Przyciągane do ziemi przez pustą przestrzeń

 

Ciemno i chłodno powiedział, a twarz jego

Jak portret ascety przybity do ściany

W klatce cienkiej odbywał cykl

Wnosił się i tańczył w myślach swych

 

Wrastał ciałem w zimne żelazo

Machina odmierzała cykl

Milczał już w takt szczebiotu skry

Sączyła się więź, za taktem takt