|
Mechaniczna klatka A nad polami unosił się prężny mechanizm Lawirował po ciemnych ścianach katafalku Migotały skrawki żelaza i chmur grawitacji Przyciągane do ziemi przez pustą przestrzeń Ciemno i chłodno powiedział, a twarz jego Jak portret ascety przybity do ściany W klatce cienkiej odbywał cykl Wnosił się i tańczył w myślach swych Wrastał ciałem w zimne żelazo Machina odmierzała cykl Milczał już w takt szczebiotu skry Sączyła się więź, za taktem takt
|
|