<< powrót  do poezji

 

Kazimierzu

 

Bo Paryż jest miastem szaleńców

Opodal kamienic wyrasta z korzeni,

Tworzy klamki i drzwi nieduże

Ratuje w kajdany św. Kazimierza.

 

Nie jestem pewien, czy kamień tam stał,

Stał natomiast człowiek.

Ludzie wokół ścian i ściany wokół mnie,

Teraz biała plama barwnego pielgrzymstwa.

 

Bo ja Kazimierzu bawiłem się w pielgrzyma.

Wprawiałem w rój złote myśli

I prządłem nici artystycznej gehenny,

Która żywiła mnie czasem w swych pokojach.

 

Nazywają mnie dziwakiem mój Kazimierzu,

Co białe ściany brudzi rzeźbą i kaleczy plamami.

Kazimierzu moja Hrabino od pianina,

Błogi kusicielu splątanych myśli.

 

2008-02-24