Kazimierzu Bo Paryż jest miastem szaleńców Opodal kamienic wyrasta z korzeni, Tworzy klamki i drzwi nieduże Ratuje w kajdany św. Kazimierza. Nie jestem pewien, czy kamień tam stał, Stał natomiast człowiek. Ludzie wokół ścian i ściany wokół mnie, Teraz biała plama barwnego pielgrzymstwa. Bo ja Kazimierzu bawiłem się w pielgrzyma. Wprawiałem w rój złote myśli I prządłem nici artystycznej gehenny, Która żywiła mnie czasem w swych pokojach. Nazywają mnie dziwakiem mój Kazimierzu, Co białe ściany brudzi rzeźbą i kaleczy plamami. Kazimierzu moja Hrabino od pianina, Błogi kusicielu splątanych myśli.
|
|