<< powrót  do poezji

 

 

Czerwone buciki

 

Tak proszę pani
Widocznie musiał je zjeść
Stały tuż przy ścianie w zamkniętym
Skrzypiącym kluczem termosie  

Miał wściekłe podeszwy
Widziałem, jak uciekał
Nie, proszę pani, on nie potrafił
Biegać, on skakał na jednej nodze
Kicał z wariacją do samego wieczora

Potem przytulał się do betonu
W czerwonych bucikach,
Nie wiem, skąd je miał, może ukradł
Tacy jak on zawsze kradną proszę pani

Patrzą na wystawy,
patrzą, czy nikt nie patrzy
a potem chowają wszystko do szuflady

Myślą, że nie widać…
Myślą, że nie wiedzą,
A oni wie-dzą
A oni śle-dzą

Proszę Pani, to już nie ważne
To już nie ten chłopak,
Buciki sczerniały,
Pani da spokój

 

 

 

 

2009-12-23