<< powrót  do poezji

 


Chłopiec

 

I tak stoję z pietruszką

A ręce mi drżą

Poukładałem wczoraj liście herbaty

Słoiki z nasionami na półkach trwają

 

Za oknem mały chłopiec

I skrzypce chroboczą

Z okiennic mgła opada i

Fartuchem ścieram naleciałości

 

A tak było pięknie i

Słońce w sepii świeciło

I wiatr i deszcz i gondola była

U nas na drewnianym bruku

 

Zaraz skrzydła się zlecą

Pokiereszują naleciałości,

Zamkną okiennice i boki

Gwoźdźmi przekują

 

Pod lakier resztki schowają

Daremna będzie groteska

I kołek drewniany

Jakkolwiek skrzypi na schodach

 

Już schodzą, już worki szykują

Będzie kolej i szyny pojadą

Falami gonitwy słodkiej mieszanki

Garnki się tłuką

 

Tam na dole ktoś skrzynie otwiera

Farbami maluje i sadzi warzywa

W ziemi wciąż kopie

W śnie odpoczywa