|
Chłopiec I tak stoję z pietruszką A ręce mi drżą Poukładałem wczoraj liście herbaty Słoiki z nasionami na półkach trwają Za oknem mały chłopiec I skrzypce chroboczą Z okiennic mgła opada i Fartuchem ścieram naleciałości A tak było pięknie i Słońce w sepii świeciło I wiatr i deszcz i gondola była U nas na drewnianym bruku Zaraz skrzydła się zlecą Pokiereszują naleciałości, Zamkną okiennice i boki Gwoźdźmi przekują Pod lakier resztki schowają Daremna będzie groteska I kołek drewniany Jakkolwiek skrzypi na schodach Już schodzą, już worki szykują Będzie kolej i szyny pojadą Falami gonitwy słodkiej mieszanki Garnki się tłuką Tam na dole ktoś skrzynie otwiera Farbami maluje i sadzi warzywa W ziemi wciąż kopie W śnie odpoczywa
|
|